Złoty Jar w Złotym Stoku


W weekendowy przedmajówkowy wieczór moja bestbestie zaproponowała mi wycieczkę do Złotego Jaru na bezalkoholowe piwo rzemieślnicze z Ząbkowic Śląskich o nazwie 'No stress', które jest świeże na rynku i powoli opanowuje Cocotlinę obok Pijaka, Krzywego z Wieży i Frankensteina. 

Miejsce było na mojej liście must see, gdyż jest opisywane w wielu trendy portalach jako miejsce na idealne wesele. Nie planuję wesela, ale słyszałam też o nim w innym kontekście.

Moja połówka na początku znajomości naszej, gdzie nie chcieliśmy rozmawiać o codzienności tylko marzeniach, opowiadał mi o planach odwiedzenia Syberii śladami babci. Plan pozostał i jest w powijakach, ale chcemy jechać tam razem. Tak się składa, że dawno temu usłyszałam o dziewczynie, która pisze książki, jest znajomą znajomych i właśnie ruszyła do Rosji w podobną wyprawę, tyle, że sama i napisała o tym książkę. 

Chcąc zapunktować w pierwszych randkach, wymyśliłam podarek z autografem w postaci tej książki o tytule 'Zielona sukienka'. Na pierwszej stronie są zatem życzenia 'Dla Michała by złapał swój Wschodni Wiatr'. Wtedy też zobaczyłam, że autorka prowadzi swój pensjonat i robi mnóstwo innych fantastycznych rzeczy.

Zatem spędziłam na ich tarasie wieczór, w otoczeniu stylowych mebli, huśtawek i wielkiego cienia, który rzuca stojący na wejściu jeleń. W środku były akurat jakieś senioralne urodziny. Miejsce sprzyja długim rozmowom i chillowemu odpoczynkowi. Nie udało mi się zrobić pięknych zdjęć, gdyż uzbrojona byłam tylko w nowy telefon. 


Po zmroku pozostają cienie. Cienie wspomnień z tego miejsca są takie, że urzeka mnie swoim stylowym klimatem, ale bardziej urzekają mnie ludzie z pasją, którzy tworzą to miejsce i tworzą też piękne rzeczy. Mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś ich poznać!


Komentarze