Przedstawmy się.


Wyglądam tu smutno, a chciałam jak Amelia na plakatach, które rozwiesiła na stacji z magiczną budką telefoniczną. Pamiętacie? 

Bywam jak Amelia, zachwycając się małymi rzeczami i tworząc wokół siebie kolorową rzeczywistość, chociaż otaczają mnie szarobure mury, popękane siatki ulic i myśli, które pojawiają się znikąd, przynosząc strzępki niewykorzystanej kreatywności.

Jestem postmodernistyczną kolekcjonerką wrażeń, która urodziła się w Cocotlinie (Kłodzkiej) i chciałaby Wam opowiedzieć, jak to jest tu dorastać, wyjechać i wrócić, poukładać wszystko na nowo i odkrywać uroki tego regionu, który był, przestał i na nowo został moim Domem przez wielkie "D".

Pochodzę z przedmieść Cocotliny, szumnie zwanych jej wrotami - rzeczywiście, jadąc z centralnej Polski widać tu góry, dla mnie opatrzone widoki, ale wiem, jak potrafią zachwycać - niejednokrotnie wracałam z różnych części kraju i kontynentu, by ... tak, zdradzę, chodzi tu o Bardo, odwiedzić rodzinny dom, zawsze pachnący ciepłem, miłością i pysznym jedzeniem, gdzie rudy kot goni czarnego, gdzie w ogródku na wiosnę kwitną przebiśniegi i żonkile, gdzie można żonglować marzeniami z braku rozpraszaczy, jakie gwarantuje duże miasto.

Z ciekawostek powiem Wam, że sama nazwa miasteczka jest dla mnie swoistą metaforą. Dowiedziałam się o tym na spotkaniu autorskim z Olgą Tokarczuk bardzo dawno temu. Otóż ta poczytna pisarka, której korzenie sięgają również Cocotliny, wracała sobie pociągiem i wjechała w dolinę, otoczoną górami i górującym w panoramie kościołem i tuż przed tunelem pociąg zatrzymał się na małej stacji Bardo Śląskie. I wtedy coś ją tknęło, gdyż "bardo" w terminologii buddyjskiej znaczy stan pośredni między jednym życiem, a drugim. I napisała opowiadanie "Bardo.Szopka", które można przeczytać w jednej z jej książek. Od tamtej pory co roku organizowany jest konkurs szopek, a cała inicjatywa nawiązuje do ruchomej szopki koło bazyliki, którą nie omieszkam Wam zaprezentować w nadchodzącej przyszłości.

Więc moje "bardo" to miejsce, gdzie zbieram siły i planuję kolejne przygody. Niebawem przeprowadzam się z niego wgłąb Cocotliny, ale po kolei. Metafory dnia codziennego są piękne. Będę odkrywać nowe miasto, o którym wiem niewiele. Zapraszam do wspólnej przygody!

A że lubię paplać o różnych rzeczach dla rozładowania napięcia przy poznawaniu nowych osób, opowiem Wam, co miłego mnie spotkało ostatnimi dniami. Właśnie! Chciałam tu zaznaczyć, że nie zamierzam krytykować zbytnio zastanych miejsc i sytuacji, chciałabym skupić się na pozytywach. Mało nas ostatnio potrafi cieszyć, więc mam nadzieję, że uda mi się przemycić trochę różów i błękitów do Waszej codzienności!

Zatem urlop 2017 spędziłam na podróży starym samochodem po Europie. Było cudownie, wywołałam zdjęcia, zebrałam wspomnienia, opowiedziałam kilka historii przyjaciołom i zajęłam się zadaniowym podejściem do kolejnych dni, zarabiając pieniądze na kolejne wakacje. Ostatnio sprzątałam skrzynkę mailową i jakież było moje zdziwienie, gdy natrafiłam na maila o tytule "Found the bottle"! Otóż: we Francji wrzuciliśmy do oceanu butelkę z wypitego na plaży w deszczu białego wina z krótkim listem. Zapomniałam o tym, więc wiadomość, że ktoś ją znalazł, wywołała prawdziwy uśmiech!


"Hi Joanna,

Last weekend, I participated to the Coastal Cleanup Day (Ocean Conservancy) on the beach Le Porge, South of Lacanau, and I found a bottle of wine, empty ☹️, except with your message 😉

That was neat ! Where did you drop the bottle ? When ?

🍷🏖"

Wymieniliśmy kilka wiadomości i obiecałam wysłać dziewczynce kartkę. Dzieli nas 1700 km! 
Załączam więc zdjęcie plaży, na której poczyniony był list...


...oraz znalazców...



...happy end tego dnia! Dziś moje myśli rozbijają się jak fale tego oceanu. Inspiracja goni inspirację. Jeśli dotarliście do tego miejsca mojego wpisu, to bardzo Wam dziękuję. Chciałabym, aby każdy miał swój list w butelce i stan bardo, w którym czuje się dobrze, z niewielką dawką wyczekiwania na to, co nadejdzie i w jakim kształcie! Kanciaste myśli czy wyszlifowane wodą i piaskiem otoczaki? To zależy od każdego z nas...

Komentarze

Popularne posty