Głodna i spragniona w Bystrzycy Kłodzkiej ;)
Weekend świecił słońcem i bezdechem wiatru. Pogoda idealna na spacery, spakowałyśmy się więc w pociąg, by wysiąść na małej stacji w Bystrzycy Kłodzkiej. Jakie oblicze nam pokaże? Nie da się ukryć, że Bystrzyca Kłodzka należy do tych panien, które nie wydają się interesujące na pierwszy rzut oka. Jest szaro-bura i jakaś taka smutna. Dopiero poznając jej historię i zakamarki odkrywamy jej ukryte piękno, staje się intrygująca.
Jak na turystyki przystało, skierowałyśmy swoje kroki do informacji turystycznej. Sobota i otwarte, duży plus. Niestety nie było tam ulotek o samym mieście. Później dowiedziałyśmy się, że pani ma klucze od baszt i mogła nas tam wprowadzić.
[Wróciłam raz jeszcze do informacji turystycznej. Ulotek dalej nie było, dopiero, gdy zapytałam, zostały wyjęte z małej szafeczki. Na baszty się udam w wolnej chwili, można je oglądać do 16.]
Zbliżająca się pora drugiego śniadania zaprowadziła nas do lokalu Toster, który mieści się w rynku. Jest mi znany już z wcześniejszych wizyt i muszę przyznać, że to lokal bardzo elegancki, z pomysłem i smaczny! Polecam tosty - wszystkie, odradzam hamburgera. Jest to miejsce spotkań mieszkańców i odpoczynku turystów. Tosty podawane są bardzo szybko, są pyszne i opakowane w papier a'la stara gazeta, co dodaje mu kolejne punkty.
Wystrój przytulny, zresztą, popatrzcie sami:
Jak na turystyki przystało, skierowałyśmy swoje kroki do informacji turystycznej. Sobota i otwarte, duży plus. Niestety nie było tam ulotek o samym mieście. Później dowiedziałyśmy się, że pani ma klucze od baszt i mogła nas tam wprowadzić.
[Wróciłam raz jeszcze do informacji turystycznej. Ulotek dalej nie było, dopiero, gdy zapytałam, zostały wyjęte z małej szafeczki. Na baszty się udam w wolnej chwili, można je oglądać do 16.]
Zbliżająca się pora drugiego śniadania zaprowadziła nas do lokalu Toster, który mieści się w rynku. Jest mi znany już z wcześniejszych wizyt i muszę przyznać, że to lokal bardzo elegancki, z pomysłem i smaczny! Polecam tosty - wszystkie, odradzam hamburgera. Jest to miejsce spotkań mieszkańców i odpoczynku turystów. Tosty podawane są bardzo szybko, są pyszne i opakowane w papier a'la stara gazeta, co dodaje mu kolejne punkty.
Wystrój przytulny, zresztą, popatrzcie sami:
Jest to zdecydowanie miejsce, które mogłoby znaleźć się na mapie wrocławskiej gastronomii, nie przynosząc sobie tym wstydu. Obsługa bardzo miła a atmosfera kameralna. Oprócz naszego kilka stolików było zajętych, więc zapytałyśmy sąsiadów o inny lokal, o którym słyszałyśmy, a mianowicie "Zielone Drzewo", znane nam z Kuchennych Rewolucji. Usłyszałyśmy, że mają tam dobre pierogi. Po dość pokaźnych rozmiarów toście nie miałyśmy ochoty na drugie danie, ale postanowiłyśmy pójść tam na mały rekonesans.
Lokal znajduje się niedaleko rynku, ale prezentuje się bardzo smutno już z zewnątrz. W dodatku szyld, który podkreśla udział restauracji w programie Magdy Gessler, lata świetności dawno ma już za sobą i teraz straszy. Mimo to odważnie weszłyśmy do środka. Przywitała nas dziewczyna na czymś w rodzaju recepcji, głośnym : słucham? Nie było to miłe, okazało się, że mają tam rezerwację całej sali. Wcale nie zawiedzione udałyśmy się przed siebie.
Postanowiłyśmy pozostać w ścisłym centrum i przetestować jeszcze jeden lokal - mieszczącą się w podziemiach ratusza restaurację La Salle. Wystrój ładny, obsługa kelnerska, cicha muzyka - szczerze powiedziawszy brak okien, sztuczne światło, muzyka spokojna aż za bardzo sprawiły, że poczułyśmy się jak na zakończenie niedzielnego dnia, gdzie można iść tylko spać.
Wypiłam piwo z sokiem imbirowym, snując opowieści o przyszłych planach. Czy w którymś z tych lokali będzie mi dane spotykać znajomych, snuć intrygi podboju świata i ... ? Myślę, że tak.
Zdecydowanie polecam Toster, ale planuję zwiedzić resztę bystrzyckiej gastronomii.
Stay tuned!










Komentarze
Prześlij komentarz